Wywiady - Szczecińska Liga Piłki Nożnej

- Wasz mecz z Kolegium Sędziów ZZPN mógł się podobać. 

- Było trochę akcji z obu stron, dużo goli, generalnie coś się działo. 

- Ostatecznie rywal okazał się nieco mocniejszy?

- Sędziowie wygrali zasłużenie. Jeszcze tuż przed przerwą mieliśmy kilka okazji do ich dogonienia, jednak wkrótce po zmianie stron rywale odskoczyli na kilka goli. Tego już nie dało się odrobić. Tym bardziej, że występowaliśmy bez zmienników... 

- Sędziowie również. Może to byłby sposób na pokonanie wicelidera I ligi? 

- Pewnie tak, ale w maju ciężko zmobilizować cały zespół by przyszedł na halę. Z tego co się orientuję, inne drużyny również mają późną wiosną problemy kadrowe. Wiadomo: pogoda, weekendowe wyjazdy rodzinne, bywa, że trudno jeszcze znaleźć czas na piłkę.

- Ładnego gola strzelił pan w końcówce. Zdarzało się panu wcześniej uderzać krzyżakiem?

- Ta bramka niczego już nie zmieniła. Kolegium Sędziów wygrało 8:5. Natomiast zdarzało mi się strzelać w ten sposób. To nie był mój pierwszy taki gol.

- Dziękujemy za rozmowę. 

Rysto Gogarowski zwykł grać w barwach swojego zespołu, choć ostatnimi czasy częściej siadał na ławce rezerwowych lub tuż obok. Tym razem nie ma za bardzo jak wzmocnić swojej ekipy. Na nodze spora szyna, w dodatku pod ramionami kule...


- Kontuzja narciarska czy piłkarska?


- Piłkarska. Przesadziłem na treningu i zerwałem Achillesa. Półtora miesiąca po pierwszej operacji zapowiada się powtórka. W najbliższym czasie na pewno nie zagram, a w tej chwili bardziej niż nad występami w Fali zastanawiam się kiedy będę mógł normalnie chodzić?


- W przypadku kontuzji Achillesa rokowanie nie są chyba zbyt optymistyczne...


- No, niestety... Nawet jeśli operacja się powiedzie, zapowiada się pół roku przerwy.


- Ten sezon nie należy do Fali. W ekstralidze dołujecie i po raz pierwszy od wielu lat jesteście pierwszym kandydatem do spadku.


- W porównaniu do lat ubiegłych nie dysponujemy równie mocnym składem. Poza tym to, że zajmujemy takie miejsce w tabeli, nie jest dla nas zaskoczeniem. Należy mierzyć siły na zamiary. A w tym sezonie nie mamy ich zbyt wiele. Trudno więc mieć do chłopaków pretensje. Grają na ile im pozwalają umiejętności.


- Przyczyny takiego stanu rzeczy?


- Tak jak powiedziałem, słabszy potencjał ludzki. Ponadto nie wszyscy zawodnicy dotrzymali umowy. Mówię to w kontekście przedsezonowych planów. Część graczy zobowiązała się do reprezentowania naszych barw, a jak przychodziły terminy ligowe, okazywali się nieuchwytni. Jeszcze jak sam grałem, dało się to jakoś wszystko poskładać. W tej chwili wygląda to nieco gorzej.


- Co w przypadku degradacji?


- Nic. Widocznie tak miało być. W takim przypadku, pewnie - za jakiś czas - spróbujemy powalczyć o ekstraligę.


- Dziękujemy za rozmowę.

Rozmowa z Andrzejem Krajewskim, zawodnikiem Tramwajów Szczecińskich, które przez długi czas prowadziły z Kolegium Sędziów ZZPN. Skończyło się wygraną Arbitrów 8:5.


- Można było ten mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść...


- Zabrakło umiejętności i koncentracji. Szczególnie w pierwszej połowie, kiedy to przy stanie 3:1, dwa proste błędy w obronie spowodowały, że w łatwy sposób straciliśmy prowadzenie.


- Mimo dłuższej ławki rezerwowych nie wytrzymaliście tego meczu kondycyjnie.


- Zgadza się, ale i wysoka średnia wieku swoje robi. O ile w pierwszej połowie nadążaliśmy jeszcze za Sędziami (prowadzenie 5:4, przyp. red.), to po przerwie zabrakło powietrza w płucach.


- Wzmocnijcie się młodymi!


- Pewnie, że tak można, ale jesteśmy drużyną zakładową. Praktycznie w 90 procentach skład tworzą pracownicy Tramwajów Szczecińskich oraz ich synowie. Zdarza się, że niektórzy z nich opuszczają nasze szeregi by grać w lepszych ekipach. Chcą się rozwijać.


- Dwa sezony temu wasza drużyna sporo namieszała w ekstralidze. Teraz nie idzie wam aż tak dobrze.


- Tak jak powiedziałem, skład się mocno od tego czasu zmienił. Zostało raptem 4-5 piłkarzy, w dodatku nie najmłodszych. Jednak nie zamierzamy się poddawać. Od pewnego czasu regularnie trenujemy w tym samym zestawieniu. W tygodniu spotykamy się, zgrywamy z nowymi, młodszymi i coraz lepszymi zawodnikami. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku sprawimy kilka niespodzianek. Z Kolegium Sędziów ZZPN jeszcze się nie udało, ale może następnym razem?


- Dziękujemy za rozmowę.

Nowością w zimowej edycji Netto SLPN jest obecność fachowego "masera". Nasz technik masażysta ma na swoim koncie już kilka interwencji, a jak sam zapowiada, będzie wspomagał rozgrywki Szczecińskiej Ligi Piłki Nożnej nawet do końca sezonu. Siłą rzeczy, poprosiliśmy Marcela Tkaczonka (bo o nim mowa) o kilka słów wyjaśnienia.

- Jak do nas trafiłeś?

- Podczas wrześniowego I Turnieju Charytatywnego organizowanego przez Grzegorza Matlaka, wstępnie umówiliśmy się na współpracę przy Netto SLPN. Pomysł padł dość spontanicznie, ale teraz wprowadzamy plan w życie.

- To już twoja praca?

- Jeszcze nie. Na co dzień uczę się w Zachodniopomorskim Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego mieszczącym się przy ul. Broniewskiego w Szczecinie. Jestem na ostatnim roku, a moja obecność przy Netto SLPN jest świetną okazją do nabycia niezbędnej w tym zawodzie praktyki. No i nadal zamierzam się kształcić. W przyszłym roku będę starał się dostać na studia w Poznaniu.

- Kierunek?

- Fizjoterapia. Aktualnie rynek potrzebuje wykwalifikowanej kadry. Pochodzę ze Świnoujścia, miejscowości uzdrowiskowej. Jeśli wykształcenie będzie poparte umiejętnościami, jest szansa by pozostać w zawodzie. Poza tym zawsze byłem blisko sportu. W pewnym sensie, dzięki tej pracy, mogę przy nim zostać.
 

- Blisko sportu?

- W szkole grałem w koszykówkę oraz trenowałem zapasy u trenera Krzysztofa Pancarskiego. Potem trafiłem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Świnoujściu. Przez kilka lat uprawiałem tam siatkówkę. A co teraz robię? Trochę siłowni, biegania, także ćwiczeń stabilizacyjnych. Wszystko co jest potrzebne do utrzymania aparatu ruchu, jakim jest ciało, w dobrej kondycji.
 
- Miałeś już jakieś interwencje podczas rozgrywek Netto SLPN?
 
- Owszem. Była pomoc doraźna przy skręceniu stawu kolanowego, także tzw. "tejpy", "wcierki" oraz masaż sportowy.
 
- Czy kontuzja okazała się bardzo poważna?
 
- Nie sądzę. To było raczej lekkie skręcenie, które skończyło się co najwyżej naderwaniem struktur więzadeł. Żadnych zerwań, a interwencja ograniczyła się do zmrożenia oraz wstępnej diagnozy.
 
 - A czy piłkarze są przeczuleni na swoim punkcie?
 
- Nie wydaje mi się. Za to amatorzy, którzy wcześniej nie grali w klubach, mogą nawet nie wiedzieć na czym polega sportowy masaż. Zwyczajnie, nie mieli z nim do czynienia. W związku z tym wolą go uniknąć, ale na szczęście nie wszyscy. Mam więc co robić.
 
- Dziękujemy za rozmowę. 

Ł.T - Wojtek , w zeszłym sezonie na hali wywalczyliście awans , po ciężkich bojach wygraliście lige pokonując Netto i Portowców , a mimo wszystko Kurier wystepuje w 2 lidze , co się stało ?

W.R - Tak owszem , po drobnych konsultacjach w drużynie , może nie jednogłośnie ale większościowo zapadła decyzja aby bawić sie w 2 lidze.

Ł.T - Czy to znaczy że jesteście ponownie murowanym kandydatem do awansu ?

W.R - Nie , nie spokojnie nasz skład się znacznie tereaz zmieni. Dojdzie do nas paru chłopaków , a raczej prawie dziadków pamiętających pierwsze wydanie Kuriera Szczecińskiego , którzy będą gwarantowali regularną obeność i bez spinki traktowali gre jako dobrą zabawe. Każdy z nich jednak grał kiedyś w piłke , czasami pewnie braknie sił czy szybkości ale dalej bedziemy grać futsal tylko w opcji slow motion.

Ł.T - A co z młodszymi zawodnikami którzy w zeszłym sezonie stanowili o sile Kuriera ?

W.R - Jeśli ponownie gra szczebelek niżej nie będzie dla nich jakimś dyshonorem dalej jest miejsce w naszej druzynie.

Ł.T - To czego życzyć drużynie ?

W.R - Gry bez kontuzji i dobrej zabawy.

Ł.T - Dziękuję za razmowę.

W.R - Dziękuję.

 

Remigiusz Raduszewski posturą nie przypomina czynnego piłkarza. Także z racji wieku. Jednak wyczucia oraz instynktu strzeleckiego może mu pozazdrościć niejeden młodziak. W ostatnim meczu z Dansk Supermarked Raduszewski zdobył hat-tricka, czym znacznie przyczynił się do wygranej swojego zespołu 4:1.

 

- Wynik nie do końca odzwierciedla wydarzenia na parkiecie...

 

- Mecz był bardzo zacięty. Praktycznie Dansk cały czas był blisko remisu i dopiero ostatnie akcje zaważyły o naszej wygranej.

 

- Była jakaś szczególna taktyka na Dansk?

 

- Graliśmy w okrojonym składzie. Tym bardziej cieszy zwycięstwo. Przed meczem mówiliśmy o tym, by zanadto się nie otwierać. Taki też plan ustaliliśmy na to spotkanie. Rywal był młodszy, zważywszy na średnią wieku, w dodatku liczniejszy, bo miał dłuższą ławkę rezerwowych. Trzeba było jakoś sobie radzić.

 

- Hat-tricka nieczęsto się chyba zdarza zdobyć...

 

- Szczególnie w moim wieku (śmiech, przyp. red.). Ale jestem dumny z tych trzech trafień. Inna sprawa, że nie byłoby ich, gdyby koledzy celnie nie dogrywali. A ja stałem akurat tam gdzie powinienem. Przy samych strzałach wielkim kunsztem się nie wykazałem. To była bardziej formalność. Zresztą piłka nożna to gra drużynowa. Nieważne kto zdobywa bramki.

 

- Skąd się wzięła nazwa waszego zespołu?

 

- O to trzeba byłoby zapytać twórców drużyny. Ja jestem trochę taki adoptowany Luzak. Jednak podejrzewam, że chodzi tutaj o fascynację takim właśnie podejściem do pewnych spraw. Luzackim.

 

- Qbański Luzik wystawiał zazwyczaj dwie ekipy.

 

- Moja nazywa się Qbański Luzik Juniorzy. Jestem starszy, często o co najmniej 10 lat od pozostałych, więc zakwalifikowano mnie do Juniorów. A w Qbańskim Luziku to Juniorzy są starsi...

 

Rozmowa z Piotrem Boguckim kapitanem Bastionu 99 Szczecin.

Ł.T. - Piotrze mamy nowy sezon, nowe wyzwania przed Bastionem. O co w tym sezonie zagracie?

P.B. - To jest bardzo trudne pytanie. Zmieniło się wielkość boisk i gdzieś tam to nasze doświadczenie z poprzednich lat nie będzie tu grało dużej roli i wszystkie drużyny zaczynają od nowa, jeżeli chodzi o to przyzwyczajenie do tych rozmiarów. Ale jak tak patrzymy wszyscy na to zboku to stwierdzamy, że jest to jak najbardziej słuszna decyzja organizatorów. Co do celów na ten sezon, to jest siedem drużyn tak wyrównanych, że tu każdy może wygrać z każdym i ja bym się bardzo cieszył gdybyśmy się zmieścili w tej pierwszej czwórce.

Ł.T. - Ekstraliga tak jak wspomniałeś, w tym sezonie składa się tylko z siedmiu zespołów ale za to bardzo mocnych. Czy możesz jednak wskazać faworyta do zwycięstwa w rozgrywkach?

P.B. - Nawet nie będę próbował wskazać zwycięscy bo jest to praktycznie nie możliwe do wytypowania. Drużyny poczyniły takie wzmocnienia i są tak kadrowo silne, że walka o tytuł powinna się toczyć do samego końca rozgrywek.

Ł.T. - A jak przygotowania Bastionu do sezonu? Poczyniliście jakieś wzmocnienia, czy może ktoś odszedł?

P.B. - Tu nie będzie jakiś zaskoczeń, a nawet się trochę osłabiliśmy bo Damian Pawłowski odszedł do Devsów. Prowadziłem rozmowy z Damianem Zimą, ale jednak postanowił, że będzie grał dla Netto. Skład będzie raczej taki jak w latach poprzednich i nim postaramy się grać o jak najwyższe cele.

Ł.T. - Jak medialnie podoba ci się Netto Szczecińska Liga Piłki Nożnej? Jesteśmy w Kurierze Szczecińskim, Radiu Szczecin, mamy własną stronę internetową.

P.B. - Jeżeli chodzi o Netto SLPN to od zawsze medialnie była silna i konkurencja pod tym względem nie ma co się równać. Nawet znajomi którzy nie wiedzieli, że tu gram kilkanaście razy zaczepiali mnie i mówili, że widzieli mnie w Kurierze czy słyszeli w Radiu. Na pewno media pomagają tej lidze i bardzo fajnie to wygląda.

Ł.T. - Dziękuję za rozmowę i powodzenia.

P.B. - Ja też bardzo dziękuję

Rozmowa z Wojcieche Rodzińskim kapitanem drużyny Kuriera Szczecińskiego.

 

Ł.T - Osiem spotkań i tyle samo zwycięstw w tym sezonie Kuriera Szczecińskiego. Takiej passy wcześniej sobie nie przypominam?

W.R - Faktycznie wcześniej to Kurierowi się nie zdarzało, ale pamiętajmy, że gramy na zapleczu ekstraligi i z tymi najlepszymi sprawdzimy się dopiero w przyszłym sezonie.

Ł.T - To znaczy że jesteście już pewni awansu?

W.R - Z tym nie powinno już być problemu, ale chcemy wygrać tą ligę i awansować z pierwszego miejsca. Do tego jednak jeszcze daleka droga bo B&B Portowcy Stars naciskają, mają bardzo silny skład złożony z doświadczonych zawodników pamiętających występy w ekstraklasie i młodszych dobrze wyszkolonych technicznie, szybkich chłopaków.

Ł.T - Wy jednak też nie macie co narzekać na skład w tym sezonie?

W.R - Oj tak zdecydowanie. Przed rozgrywkami przemeblowaliśmy trochę skład wzmacniając się kilkoma wartościowymi zawodnikami. Mamy w swoich szeregach najlepszy atak w lidze który tworzą Sebastian Jałoszyński i Prokopowicz, obrona też bardzo dobrze sobie radzi. Najważniejsze jest jednak to, że wszyscy przychodzą na mecze i zawsze mamy pełny skład, z czym różnie bywało w przeszłości.

Ł.T - Jakie cele, postanowienia zakładacie sobie na ten nowy rok?

W.R - Najbliższy cel to tak jak wcześniej wspominałem zwycięstwo w I lidze futsalu, a później to dobrze zaprezentować się wiosną na trawie i powalczyć od października z najlepszymi w kolejnym sezonie futsalowym.

Ł.T - Kto twoim zdaniem zwycięży w ekstralidze Netto Szczecińskiej Ligi piłki Nożnej?

W.R - Patrząc na tabelę to realne szanse na to mają pierwsze cztery drużyny. Między nimi jest straszny ścisk. Ja bym jednak stawiał na DB Port, który w dwóch ostatnich kolejkach pokazał jaki jest mocny pokonując odpowiednio Greorex i Devs Team. Jesteśmy jednak dopiero na półmetku rozgrywek, a piłka nożna już nieraz pokazała, że potrafi być zaskakująca i nieobliczalna dlatego z ostatecznymi deklaracjami radzę się wstrzymać.

Ł.T - Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę wszystkiego dobrego dla całej drużyny w nowym roku.

W.R - Dziękuję bardzo i wzajemnie.

Strona 1 z 5



Sponsor tytularny

                                                          

Sponsorzy

                                     

Partnerzy

                

     

Copyrights © 2017 Szczecińska Liga Piłki Nożnej

Projekt: Visioncom